Hans Memling
Malarz niderlandzki niemieckiego pochodzenia, jeden z najważniejszych przedstawicieli wczesnego odrodzenia w Europie.

Obrazy Memlinga nacechowane są liryzmem, spokojem, czystym i harmonijnym kolorytem oraz miękkim modelunkiem, manierą wysmuklania ciał i wielością szczegółów. Przy zachowaniu zdobyczy warsztatowych Jana van Eycka, jego malarstwo skłania się ku manieryczności i wytworności, kojarzącej się z „międzynarodowym gotykiem”.
Wokół artystów często krążą nie tylko plotki, ale i różne niesamowite opowieści. Przykładem malarza, wokół którego obrosła pewna niesamowita legenda jest Hans Memling. Już pod koniec jego życia wieść niosła, że artysta był żołnierzem armii Karola Śmiałego. Znaleziono go rannego na progu szpitala św. Jana w Brugii i podobno chcąc odwdzięczyć się za otrzymaną opiekę artysta pozostał na usługach tej charytatywnej instytucji. Dzięki legendzie malarz nie tylko zyskał dużą popularność wśród niemieckich romantyków na początku XIX w, ale zaczęto mu wtedy przypisywać większość anonimowych dzieł szkoły niderlandzkiej.

Co ma uznany niderlandzki malarz Hans Memling do Adolfa Hitlera? Prawdopodobnie niewiele poza historią jednego obrazu. Memling już za życia był bardzo popularny, o jego prace zabiegali najzamożniejsi obywatele. Malarz wsławił się szczególnie niezliczoną ilością przedstawień Madonny, zwykle wyjątkowo delikatnych i nacechowanych łagodnością. Właśnie jedno z takich dzieł znalazło się w zbiorach Adolfa Hitlera i już po jego śmierci odegrało dość ciekawą rolę. 7 maja 1945 roku w ręce Amerykanów oddał się marszałek Rzeszy Hermann Goring. Na początku sądził, że zostanie potraktowany dość łagodnie, w istocie nie posiadał jednak ani pełnomocników, ani szczególnych zasobów, ani władzy. Mimo tego marszałek liczył na to, że jego pozycja wpłynie na łagodniejsze traktowanie. Kiedy się okazało, że alianci nie zamierzają być pobłażliwi na Goringa padł blady strach. Na początku próbował przekupić Amerykanów udzielając informacji na temat strategii i planów III Rzeszy, szybko jednak okazało się, że były to informacje nieaktualne i niekompletne. Gdy jego niekompetencja wyszła na jaw postanowił użyć ostatniego argumentu: drogich prezentów. Jednym z takich asów w rękawie była właśnie Madonna z dzieciątkiem Memlinga, zrabowana ze zbiorów Louisa de Rothschilda. Goring złożył pułkownikowi W. Quinnowi niecodzienną propozycję: poprosił o możliwość korzystania z przedmiotów osobistych i nieco więcej swobody w zamian za obraz. Propozycja została przyjęta, obraz ostatecznie jednak zaginął i żadne późniejsze śledztwo nie zdołało wykazać co się z nim stało.