Promocja

zobacz wszystkie

Wojciech Kossak
Wojciech Kossak zaczynał swoją drogę artystyczną od malowania kopii obrazów ojca, ale pojawiały się też własne kompozycje.
Okres pełnej dojrzałości artystycznej to fascynacja panoramą. Inspiracją były dla Kossaka trzy spośród wielu: Bitwa pod Sedanem, Verneta (niemiecka) i dwie francuskie również opiewające kampanię 1870 roku. Do malowania Panoramy Racławickiej zaprosił Wojciecha Kossaka Jan Styka w 1892.
Malował coraz więcej, bardzo często na zamówienie, portretów, scenek rodzajowych, polowań, niejednokrotnie powtarzał te same tematy lub wykonywał repliki swoich dzieł. Ta masowa produkcja wpłynęła na obniżenie jakości obrazów i niezadowolenie krytyki.
W czasie pobytu w Krakowie 6 września 1915 doszło do przypadkowego spotkania z cesarzem Wilhelmem, który zaproponował artyście namalowanie zbiorowego portretu cesarza z generalicją niemiecką. Kossak – prawie pod przymusem – zgodził się i wykonał nawet kilka szkiców, ale nie zostały one przez Wilhelma zaakceptowane. Miał powiedzieć, że on i generałowie wyglądają jakby podpalili miasteczko i szykowali się do ucieczki. W sztabie nazwano proponowany obraz Die Flucht aus Polen. W ten sposób udało się malarzowi uwolnić z niemiłego obowiązku.
Po zakończeniu wojny Kossak zaczął malować scenki o tematyce wojskowej. Na płótnach pojawiały się konie i żołnierze w najrozmaitszych ujęciach (alarmy, pobudki, patrole, zwiady, utarczki, bitwy, pobojowiska i zgliszcza, a także zaloty ułanów do dziewczyn).
Pobyt w Stanach Zjednoczonych przyczynił się do powstania około 20 obrazów i portretów. W czasie kolejnych pobytów malował portrety biznesmenów i farmerów, wojskowych i kowbojów oraz gwiazdy filmowe jako amazonki.
W latach 1925–1926 jeździł z synem po dworach w Poznańskiem i dla podreperowania finansów malował portrety i obrazy na zamówienie.
Kossak był malarzem bardzo pracowitym i płodnym. Nie sposób wymienić wszystkich jego obrazów, a malował do końca życia i do ostatnich chwil snuł plany o nowych przedsięwzięciach.
Malować podczas okupacji nie przestał. Powstawały portrety i scenki rodzajowe, jak wesela czy polowania, ale też szkice do panoramy Grochowa (dla bezpieczeństwa antydatowane). Niemcom, mimo że chcieli dobrze płacić, zdecydowanie odmawiał. Odmówił m.in. namalowania portretu Hansa Franka zasłaniając się podeszłym wiekiem, mimo że w pracowni, gdzie rozmawiał z niemieckim oficerem, pełno było pozaczynanych i ukończonych obrazów.