Henri Rousseau
Tzw. sztuka naiwna bardzo często budzi kontrowersje. Jednym z jej bardziej znanych przedstawicieli jest Henri Rousseau, ze względu na wykonywany zawód nazywany Celnikiem. Znana jest anegdota o tym jak pewnego dnia zafascynowany niezwykłym stylem Apollinaire, najsłynniejszy francuski poeta awangardy początków XX wieku, poprosił malarza o sportretowanie go wraz z kochanką. Rousseau zabrał się do dzieła, lecz kiedy Apollinaire zobaczył końcowy efekt nie mógł pohamować wściekłości. Twarze obydwojga modeli były nie tylko brzydkie, ale i zadziwiająco do siebie podobne. Pech poety okazał się być podwójny, bo to właśnie ów portret, na którym przypomina gnoma jest najbardziej znanym z jego wizerunków. Rousseau cieszył się jednak bardzo dużą sympatią, a pewne zabiegi stylistyczne, które stosował budziły zainteresowanie wśród wielu bardziej profesjonalnych malarzy.
Henri Rousseau jako przedstawiciel sztuki naiwnej często budził kontrowersje. Poważnie zajął się malarstwem dopiero po czterdziestce, nie posiadał żadnego warsztatu, miewał problemy z perspektywą i ze światłocieniem. Co w takim razie sprawiło, że został zapamiętany w historii sztuki? Nie posiadając solidnego warsztatu i będąc samoukiem wypracował własną metodę. Przede wszystkim tworzył swoje dzieło warstwami stopniowo domalowując to, co miało być bliżej. Zwracał niemal obsesyjną uwagę na szczegóły, każde źdźbło trawy musiało być namalowane oddzielnie. Rousseau regularnie wystawiał swoje prace w Salonie Niezależnych, jednak bardzo często spotykał się z szyderstwem. Aby poświęcić się sztuce odszedł na przedwczesną emeryturę zarabiając dalej na życie na malowaniu portretów, nauce gry na skrzypcach i występowaniu jako uliczny grajek. Jego specyficzny styl znalazł jednak bardzo duże uznanie wśród takich twórców jak Edgar Degas, Toulouse- Lautrec, czy Paul Gauguin. Sympatyczny Rousseau stał się swego rodzaju maskotką artystycznych salonów, jego twórczość była traktowana jednak poważnie.